piątek, 26 sierpnia 2016

MOOYA BIO ORGANIC TREATMENT MASK + SERUM (ANTYOKSYDANT ZIELONA HERBATA TWARZ + SZYJA 20+)



MOOYA SILNY ANTYOKSYDANT Z ZIELONĄ HERBATĄ to gotowy, dwuetapowy zabieg kosmetyczny (maska + serum). Według producenta przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry 20+. Można go zakupić w perfumeriach Douglas i internetowych drogeriach. 
W internecie na temat produktu MOOYA (Silnego antyoksydantu) możemy znaleźć taką informację: "to gotowy profesjonalny zabieg kosmetyczny o silnym działaniu odmładzającym, przeciwstarzeniowym i witalizującym przeznaczony dla skóry w każdym wieku. Zabieg silnie wzmacnia i nawilża skórę, wspomaga usuwanie toksyn oraz przyspiesza procesy skórne."
Jakie są moje wrażenia po tym antyoksydancie? 
Plusem jest to, że na odwrocie znajdziemy informacje na temat tego zabiegu w języku polskim.



Maska, która jest w opakowaniu jest maską w płachcie i zacznę od tego, że rozłożenie maski i nałożenie jej na twarz nie należało do łatwych zadań. Była bardzo sklejona i zanim ją rozłożyłam niestety minęło kilka minut. Nie chciałam jej skreślić przez to, dlatego postanowiłam ją nałożyć na twarz i szyję i znów nastąpiło rozczarowanie. W masce są otwory na oczy, nozdrza i usta, ale niestety są one za małe. Po jej nałożeniu "walczyłam" z tym, aby maska odpowiednio była umieszczona na mojej twarzy, ale maska albo zachodziła na jedno oko, albo na oboje i wtedy usta były zakryte maską. W efekcie musiałam pozaginać maskę nad oczami, by przez czas (20 minut), który miałam ją na twarzy i szyi nie zachodziła mi ona na oczy i usta. Pod koniec jej trzymania na twarzy zaczęłam czuć lekkie pieczenie, więc ją zdjęłam. Po tej czynności czułam chłód na twarzy i mentolowy zapach. Druga część zabiegu polega na tym, że po zdjęciu maski należy nałożyć serum, więc wycisnęłam go z opakowania. Tak serum wyglądało na skórze...


Skóra po nałożeniu serum była lepka, co można uznać za plus lub minus (wszystko zależy od upodobań).

Podsumowując: maska mnie nie zachwyciła, skóra po niej była odrobinę rozjaśniona i nawilżona. Niestety nawilżenie to nie utrzymało się zbyt długo. Po ok. 40 minutach nawilżenie zniknęło. Moim zdaniem są lepsze maski do twarzy z innych firm i nie raz te lepsze są tańsze od maski MOOYA.

Tu zostawię Wam linki do postów, w których opisywałam inne maski, z których jestem zadowolona :)
https://mecosmetics.blogspot.com/2016/08/7th-heaven-tea-tree-sheet-masque.html
https://mecosmetics.blogspot.com/2016/06/mae-zakupy-w-douglasie.html
https://mecosmetics.blogspot.com/2016/05/skuteczna-i-tania-pielegnacja-skory.html

Jestem ciekawa jakie maski sprawdziły się u Was, a jakie maski Was zawiodły. Napiszcie w komentarzach jakiej firmy były to maski.


POST NIE JEST SPONSOROWANY.

1 komentarz:

JAKIE SKŁADNIKI W KOSMETYKACH SĄ ODPOWIEDNIE DLA NASZEJ CERY?

Pewnie nie raz zastanawiałyście się nad tym co w swoim składzie powinny mieć kosmetyki pielęgnacyjne do twarzy. Oczywiście dla każdego t...